Tomb Raider 5: Chronicles

2 Views Comment Off

Tomb Raider 5: Chronicles

Było spokojnie. Tak pozornie spokojnie, jak to czasem bywa przed burzą. Nie wiem, czy to zasługa Janka, który dyndał pod sufitem, czy to może dzieło Mastera, co ukamienował się konsolą… Chociaż może… Było w każdym razie cicho. Cholernie cicho. Tak cicho, że aż bolały mnie uszy. Transmisja z pogrzebu dawno już się zakończyła i mrugający ekran telewizora wyświetlał jeno obraz kontrolny, ten sam co po śmierci Stalina zresztą. Ptaki za oknem, wstrząśnięte wydarzeniami ostatnich dni, tuliły się do siebie na gałęzi, nie świergocząc jak to zwykle miały w zwyczaju. A karibu na polu za miastem schowały się w najgęstsze krzaki i bały się nawet kichnąć… Aż nagle jeden z chłopców z WIG-u, wciąż jeszcze oddychających pełną piersią, siarczyście smarknął w rękaw.
– Nasza mała, miła dziewczynka… Nie żyje – załkał w odpowiedzi siedzący w kącie Cubituss – Jak mogliśmy do tego dopuścić? Jak mogliśmy puścić ją samą? Powinienem był być przy niej do końca…
– Nie rozczulaj się – odpalił przez łzy Bloody – Jesteś tak samo winny jak i ja. Daliśmy ciała! Nie zdołaliśmy jej pomóc i teraz nie żyje. Nie ma już Lary Croft. Nie ma! To już jest ko…
– Jak nie ma? – zagłuszył go wstrząsany przez spazmy Cubi – Jak nie ma? Gdzieś jest! I jak pomyśle, że jej niewinne ciało gnije gdzieś sobie, ot tak, bez uczciwego pochówku, że konsumują ją białe robaki, a pleśń przeziera jej twarz, to mi się rzygać chce! Ot co!
– To normalne – wyjęczał Kowal, który jak na twardego mężczyznę przystało, trzymał się jeszcze mocno i choć też płakał, to jeszcze trzeźwość umysłu zachowywał – Ale pomyślcie, co my bez niej zrobimy? Czy ktoś w ogóle będzie jeszcze grał w gry? Czy w ogóle życie bez Lary ma sens?
– Nie! Zdecydowanie nie! – wydarł się Cubituss i sięgnął po stojącą w rogu pokoju strzelbę. Nim pozostali zdołali zareagować, przystawił sobie lufę do głowy i pociągnął za spust. Huknęło i na bladą ścianę trysnęła krew. Zdezelowane ciało Cubiego zamajaczyło machając rękami, puściło broń i padło na ubitą ziemię, tuż obok równie bezgłowych zwłok poprzednich samobójców – Windiego, Essiego i GregaPe. Kowal wciąż trzymał się mocno. Widok kolejnego recenzenta zamieniającego się w bezużyteczną kupę mięsa spowszechniał mu w ciągu ostatnich kilku godzin. Pas, na którym powiesił się Alvarez, pociąg, pod który wskoczyła Hoopka, pies, któremu dał się zagryźć Porzeracz, czy jad, który zabił Marę Jad(e) – wszystko to nie robiło już na nim większego wrażenia. Nawet Bloody, który na widok śmieci Cubiego wrzasnął i połknął kolejną garść pastylek nasennych, nie wzruszył go bardziej niż poranna wieść. Zresztą Kowal i tak już zdecydował. Trucizna, którą wstrzyknął sobie trzy godziny wcześniej, zaczynała powoli działać. Mydlenie w oczach, senność i parcie na pęcherz dokuczały mu coraz mocniej, ale trzymał się wciąż mocno. Jednak nie minęło dziesięć minut, a i on zszedł z tego świata, dołączając w świetlistym tunelu do Krokodyla wykłócającego się o prawa zwierząt.
Przetrwał jeno Joel. Joel wiedział, że to była ordynarna ściema. Wiedział, że pogrzeb, który Eidos zgotował Larze, był przedwczesny. Wiedział, że Lara przeżyje, że wyprawa do Egiptu rodem z „Tomb Raider: Last Revelation” nie była ostatnią wyprawą panny Croft.
Faktycznie, piąta część najsłynniejszego cyklu gier TPP, „Tomb Raider: Chronicles”, rozpoczynała się czymś na kształt pogrzebu tej jakże słodkiej dziewczyny. Jednak w trumnie (jakiej trumnie zresztą??) nie ma żadnego ciała… Faktycznie, przyjaciele Lary spotkali się na symbolicznym pochówku w jej posiadłości, a opowieści, które wówczas snuli, stały się kanwą piątej części gry. I rzeczywiście jest prawdą, że w „Tomb Raider: Chronicles” świat pozna cztery stare epizody z życia dzielnej pani archeolog. Wypad do Rzymu, baza marynarki rosyjskiej w Murmańsku, wycieczka na tajemniczą irlandzką wyspę i do posiadłości Von Croy’a z pewnością podbiją serca graczy. Lara, wyuczona wspinania się po linie, walenia strażników gumową pałką i usypiania ich chloroformem, strzelania z snajperki i skradania się, jeszcze raz zamajaczy w głowach milionów ludzi pogrążonych w żałobie.
Co ciekawe, każdy z epizodów będzie nieco inny. Rzym zaplanowano jako klasyczny poziom tombraiderowski, lecz już Murmańsk bliższy jest grom takim jak „Thief” czy „Deus Ex”, gdzie obok zręczności znaczenia nabiera również niezauważalność. Epizod irlandzki przywróci oczom graczy słodką, kilkunastoletnią Larę, zaś wypchana elektroniką posiadłość Von Croya po raz kolejny zmusi do myślenia.
Autorzy obiecują, że na ostatnie spotkanie z Crofcianką przygotują danie specjalne – delikatnie ulepszony engine graficzny, całkowicie zmodyfikowany (podobno bardziej intuicyjny) panel wyboru przedmiotów i poprawiony dźwięk ucieszy wielu. Lecz tak naprawdę na główną rewelację „Tomb Raider: Chronicles” zapowiada się dołączony doń edytor poziomów. Mały, sprytny programik, dzięki któremu każdy miłośnik szlachetnie zmarłej będzie mógł przedłużyć jej żywot w pamięci graczy, tworząc jej dalsze przygody, rzucając nowe wyzwania…
Jednak to nie to trzymało Joela przy życiu, bo również i Kowal wiedział o planowanym edytorze, a mimo to odebrał sobie życie. Joela uratowała wiedza o… „Tomb Raider 6: The Movie”. O całkowicie nowym programie, w którym Lara wróci do świata żywych w zupełnie nowych kolorach, z silnikiem graficznym nowej generacji, z dalszymi zapierającymi dech w piersiach przygodami. To będzie jazda!!!

About the author

Related Articles

Archiwa